• Powszechna Encyklopedia Filozofii
  • Lubelska Szkoła Filozoficzna
  • Katedra Metafizyki KUL
  • Encyklopedia Filozofii Polskiej
  • Strona O. Krąpca

Na skróty:


"Wielka obmowa" ojca Krąpca - odsłona druga!

(głos w debacie nt. "Inwigilacji KUL przez służby bezpieczeństwa", która odbyła się 14 maja 2014 r.)

Czytelnik książki D. Rosiaka na temat inwigilacji KUL dowie się, że była ona prowadzona przez Rektora i Służby Bezpieczeństwa. Czegoś bardziej absurdalnego można się tylko spodziewać po książce Orwella "Folwark zwierzęcy".

I. Dwie próby odebrania dobrego imienia.

Książka jest reportażem, który, jak sam autor oświadczał, powstała na zamówienie. Trudno więc ją traktować jako rzetelne studium, czy rzetelną próbę wyjaśnienia czegoś. Autor zrealizował więc określone zamówienie i ułożył materiał pod zamówioną tezę. Warto zatem przypomnieć, że jest to druga próba odebrania dobrego imienia Ojcu Krąpcowi, jaką podjął pan Rosiak. W pierwszym reportażu, noszącym tytuł: Człowiek o twardym karku, przydzielił Pan Ojcu Krąpcowi także rolę "złego". Tam próbował Pan wdrukować w świadomość czytelnika, że Krąpiec to taki średniej klasy filozof, robiący tylko przypisy do Gilsona, osobowościowo narcyz, zajęty sobą, a co najgorsze: nacjonalista powiązany z Radiem Maryja i przede wszystkim antysemita, który utrudnia życie biednemu ks. R. Waszkinelowi. I to była pierwsza Pana "obmowa" Krąpca. Ponieważ się nie upowszechniła, mamy więc obecnie drugie podejście. Znowu Krąpiec jest tym "złym" zestawionym z "dobrym agentem" i "bezkompromisowym działaczem". Tym razem Krąpiec jawi się jako geniusz filozoficzny, geniusz organizacyjny, geniusz rektor, ale... wieloletni tajny współpracownik SB. I ten projekt reporterski uważam nie tylko za nadużycie dziennikarskie, ale stawiam go w kategorii przestępstwa dziennikarskiego: gdyż jest świadomym działaniem, by "zaszczepić" podejrzenie, by - co gorsza - pośmiertnie oczernić człowieka, który nie może się bronić.

II. Bezprzykładne manipulacje wytworzonymi przez SB tzw. dokumentami:

Książka w części zatytułowanej Rejestracja jest wielką manipulacją. Manipulacja ta polega na zestawianiu wypisów z stenogramów i wytworzonych niby przez gen. Straszewskiego dokumentów i wybijaniu, przez cytowanie, tych, które są dla powziętej tezy wygodne, a o innych tylko Rosiak wspomina. Tymczasem nie ma żadnego dokumentu, który wyszedłby spod ręki Krąpca, żadnego "donosu". Nie ma żadnego poświadczenia, żadnej deklaracji... co jednak nie przeszkadza forsować tezę o współpracy i do tego długoletniej. Mimo uwagi Kotowskiego, że "relacji Krąpca ze Straszewskiem nie można traktować w kategoriach agent – oficer", teza jest upowszechniana. Ponadto największą manipulacją i nadużyciem (przestępstwem) dziennikarskim jest twierdzenie, że Krąpiec donosił na współbraci, profesorów, przełożonych zakonnych, jakoby ustalał działania zakonu itp., nie mając ani jednego donosu, ani jednego dokumentu, który wyszedłby spod ręki Krąpca. Ten fakt nie może być tak pozostawiony.

(1) Pierwszy rodzaj manipulacji polega na przywoływaniu wytworzonych przez funkcjonariusza SB (gen. Konrada Straszewskiego) materiałów, którymi chce Pan zasugerować czytelnikowi, że skoro są, to już przez to, że są – zawierają prawdę o TW "Józef", którym musi być Krąpiec. Z samego faktu zapisu czegoś w esbeckich materiałach ma – według Pana – wynikać "prawda". Ale prawda jest przecież zgodnością zapisu ze stanem rzeczy. Tego jednak Rosiak w żaden sposób nie stara się dociec.

(2) Drugim przykładem manipulacji jest forsowanie za wszelką cenę tezy o tym, że Krąpiec musiał być długoletnim "tajnym współpracownikiem", mimo braku jakichkolwiek materiałów o tym bezpośrednio świadczących. Mimo tego usilnie forsuje Pan tezę o wieloletnim okresie współpracy. Mógł Pan przecież rozpocząć kompilację cytatów wypisem z dokumentu z 29 maja 1952 r., w którym czytamy: Krąpiec "Rozpracowywany przez V Wydział WUBP jako podejrzany o wrogą propagandę i wychowanie młodzieży na wrogów obecnego ustroju". Jednak cytując ten wpis udaremniłby Rosiak własne i innych spekulacje o współpracy Krąpca ze Służbami od lat 50. Rosiak ten zapis znał, wspomina o jego treści, ale go nie cytuje. Ponadto, jak wie on, że teczka rejestracji TW "Józef" dotyczy lat 1964–67, innych lat rzekomej rejestracji nie ma. Nie przeszkadza to jednak Panu, by dalej tezę o wieloletniej (sięgającej do lat 90. współpracy) forsować.

(3) Trzecim przykładem manipulacji jest przypisanie Krąpcowi współautorstwa raportu przeciwko Prymasowi Wyszyńskiemu tylko na podstawie zapisu, że TW "Józef" został wytypowany do opracowania. Nie ma nigdzie, także w żadnym raporcie gen. Straszewskiego, najmniejszej wzmianki, że TW "Józef" odegrał jakąś rolę. Co więcej, w aktach sprawy "Oskar I" (bo tak była nazwana ta operacja), nie ma żadnej informacji na temat kogoś o pseudonimie TW "Józef". Co więcej, dziś wiadomo już kto był autorem tego memoriału (o tym Rosiak nawet słowem nie wspomina). Nie przeszkadza to jednak nadmuchiwaniu balonu antyprymasowskiej działalności Krąpca, powtarzając bezkrytyczne opracowania Czaczkowskiej (czy Cenckiewicza).

(4) Sugerowanie i to w wielu miejscach, iż materiały wskazują, że Krąpiec "wykonywał zadania zlecone przez Straszewskiego". To w czystej postaci absurd dla wszystkich znających Ojca Krąpca. Jakoby miał on dostać zalecenie usunięcia ks. Piotra Tarasa z Zakładu Duszpasterstwa i Migracji Polonijnej, jednak ks. Piotr Taras nie został usunięty (s. 144), lecz pracował na KUL do 1987 r. I wspomina Pan o tym tak mimochodem, żeby ten fakt nie podważał tezy, że TW "Józef" utożsamiany z Krąpcem wykonywał polecenia gen. Straszewskiego.

(5) Kolejną manipulacją jest fakt wykorzystania jednoosobowej opinii jednego członków komisji dominikańskiej, przewodniczącego [o. Puciłowskiego], który nie na podstawie sprawdzenia wiarygodności wyprodukowanych przez SB dokumentów z faktami, ale na postawie "własnego przekonania" oświadczył, że Krąpiec był świadomym tajnym współpracownikiem. Człowiek, który wstępuje do zakonu w 1981 r., a więc w czasie, gdy Krąpiec kończy już rektorowanie. Na jakiej podstawie może on identyfikować wartość i prawdziwość zapisów gen. Straszewskiego czy innych stenogramów. A przecież wystarczyłoby zapytać innych ojców dominikanów co do wiarygodności sądów o. Puciłowskiego. Wystarczyłoby zapytać o. Jacka Salija, który dokonał demistyfikacji dokumentów w sprawie o. Hejmo. Trudno więc nie widzieć manipulacji w tym doborze rozmówców – "specjalistów od podejrzeń", którzy sami podejrzewając, chcą innym zaszczepić to podejrzenie. Musi budzić zdziwienie, że nie dotarł Rosiak do innych o. dominikanów, którzy mają jednoznaczną pozytywną opinię o Ojcu Krąpcu bez cienia wątpliwości odrzucając podejrzenie o jego współpracy z SB.

(6) Rosiak dał w książce możliwość usprawiedliwienia się i wytłumaczenia się samemu Kotowskiemu. Takiej możliwości nie dał Pan Krąpcowi, choćby przytaczając szersze jego wyjaśnienia z wywiadu: Porzucić świat absurdu (a także z rozmowy O polskiej kulturze humanistycznej), do których miał Pan dostęp.

(7) Wreszcie manipulacja pseudonimem TW "Józef", skoro wiadomo, że ludzi, którym przypisuje się taki pseudonim w Lublinie, było więcej.

III. Chichot historii

Problem tzw. lustracji (dzikiej, nieokiełznanej, odwetowej, ideologicznej, niwelującej przeciwnika itp.) jest, jak widzimy "chichotem historii". Skoro system nie został potępiony i osądzony jako zbrodniczy, skoro ci, którzy go wprowadzali, nie ponieśli żadnej kary, karanie kogokolwiek innego (moralne czy sądowe) jest odwróceniem porządku sprawiedliwości. Ofiara zostaje potraktowana jako przestępca, a przestępca staje się obrońcą, a niekiedy sędzią. Pański reportaż potwierdza, że lustracja, zwłaszcza duchowieństwa, będzie robiona zawsze nie w celach jakiegoś dobra, ale zła, na czyjeś zamówienie jako forma zemsty i niszczenia. Jakie ma z tego wyniknąć dobro? Ponadto w naszej kulturze rzymsko-chrześcijańskiej obowiązuje zasada: de mortui nisi bene. "Pośmiertna obmowa Krąpca" – stawia to Pana Rosiaka, jako dziennikarza, w innej cywilizacji. Jak wyjaśniła dziennikarka Czaczkowska, Pana Rosiaka zadaniem jest demitologizacja, czy odbrązowienie wielkich postaci. Dość dziwna ta Pana Rosiaka metoda: najpierw dokonuje pan "ozłocenia" postaci Krąpca (genialny filozof, rektor, działacz), a następnie obrzuca go Pan błotem, żeby dokonać demitologizacji. Jednak naszym – uczniów, pracowników i przyjaciół Ojca Krąpca – nie jest to demitologizacja, lecz fałszowanie prawdy o postaci i wielkich dokonaniach Ojca Krąpca.

Ks. Andrzej Maryniarczyk
Kierownik Katedry Metafizyki KUL


« powrót

Copyright © 2016 ptta.pl :: Wykonanie: Tomasz Żmuda