• Powszechna Encyklopedia Filozofii
  • Lubelska Szkoła Filozoficzna
  • Katedra Metafizyki KUL
  • Encyklopedia Filozofii Polskiej
  • Strona O. Krąpca

Na skróty:


"Błąd antropologiczny" i jego konsekwencje w kulturze - streszczenie

I
BŁĘDY W ROZUMIENIU CZŁOWIEKA


o. prof. Mieczysław A. KRĄPIEC OP
Katolicki Uniwersytet Lubelski
Osoba ludzka i błędy w jej rozumieniu

Samo wyrażenie "osoba" w Starym i Nowym Testamencie wiąże się z ludzkim obliczem, które zostało przeniesione na Oblicze Boga. W filozofii wyrażenie "persona" wskazywało na maskę teatralną, przedstawiającą kogoś godnego i zarazem wzmacniającą (personare) głos artysty. Rozumienie osoby pojawiło się w kulturze chrześcijańskiej. Na soborze w Chalcedonie (451) zdefiniowano, że Chrystus Pan jest osobą jako Bóg-Logos, który przywdział na siebie ludzką naturę istniejącą istnieniem Słowa-Logosu. Osoba Chrystusa jako istniejąca istnieniem podmiotu (Logosu), stała się ważnym odniesieniem pojmowania osoby. Osoba ludzka istnieje istnieniem swej duszy jako ducha stworzonego przez Boga. Dusza swe podmiotowe istnienie udziela ciału, które sobie nieustannie formuje. Istnieje zatem człowiek istnieniem swej duszy i dlatego jako człowiek może działać tylko poprzez swe ciało. Stąd w ludzkiej osobie nie ma czynności, nawet duchowych, niezależnych od ludzkiego ciała. Człowiek zatem jako byt osobowy w swym działaniu będąc zależny od ciała jest też bytem dynamiczno-potencjalnym realizującym się w społeczności ludzkiej. Życie społeczne może pomóc, a także może uniemożliwić spełnianie się człowieczeństwa człowieka. Owo bowiem spełnianie się człowieczeństwa dokonuje się w aktach decyzyjnych, czyli procesie autodeterminacji suponującej używanie rozumu, czytającego rzeczywistość (także siebie samego), cel ludzkiego życia i sądy praktyczne o dobru, które wola wybiera do spełnienia. Akty decyzyjne może ludzka osoba coraz bardziej usprawniać poprzez praktykę roztropności i innych usprawnień osobowych kierowanych przez roztropność.
Tak rozumiana ludzka osoba jako społeczna, dynamiczna, wolna, charakteryzuje się cechami bytu osobowego, a więc sprzężeniem aktów poznania intelektualnego, miłości i wolności. Owo sprzężenie jest zdolne przyjąć akcenty: poznania, miłości, wolności. Poprzez takie sprzężenie ludzka osoba transcenduje siebie, świat, społeczeństwo, będąc celem a nigdy środkiem działań osobowych. Zarazem osoba jako uczestnik życia społecznego jest podmiotem prawa, jest zupełnością i całością w wyższym stopniu niż relacyjny byt społeczny; jest nadto celem życia społecznego jako byt religijny.
Interpretacje, jakie ukazały się w ciągu wieków bytu osobowego są w dużej mierze zastosowaniem platońskiego i arystotelesowskiego rozumienia człowieka. Chociaż bowiem osobę zawsze pojmowano - w kulturze chrześcijańskiej - jako szczytową formację bytową, to na tle platonizmu odrzucającego tzw. "władze" duszy pomieszano poznanie z wolą i wolnością, prowadząc do liberalizmu, związanego z nieodpowiedzialnością osób. Arystotelesa wizja naukowo-przyrodnicza została wykorzystana do koncepcji post-heglowskiej ewolucji nie liczącej się z zasadą niesprzeczności.

ks. prof. Ignacy DEC
Papieska Akademia Teologiczna, Wrocław
Humanizmy i ich roszczenia w wyjaśnianiu człowieka

Humanizm jest kierunkiem kulturowym (głównie filozoficznym) afirmującym priorytet człowieka wśród wszystkich bytów tego świata. Jest nurtem występującym głównie w filozofii nowożytnej i współczesnej. Głównymi odmianami humanizmu nowożytnego były: humanizm renesansowy oraz humanizm oświeceniowy. Pierwszy był reakcją na średniowieczny teocentryzm i kształtował się na bazie powrotu do filozoficznej myśli Greków. Drugi wiązał się z nowożytnym antropocentryzmem epistemologicznym i ontologicznym. Często przybierał formę antyreligijną, antychrześcijańską.
W czasach współczesnych pojawiła się wielka mozaika odmian humanizmu. Stosując różne kryteria podziałów możemy mówić o humanizmie teistycznym i ateistycznym, kolektywistycznym i indywidualistycznym, personalistycznym i apersonalistycznym. Wśród form humanizmu o profilu ateistycznym można wyróżnić: humanizm scjentystyczno-ewolucyjny (J.S Huxley), egzystencjalistyczny (J.P. Sartre), etyczny (A. Camus, N. Hartmann). Głośne miejsce wśród współczesnych humanizmów laickich zajmuje humanizm marksistowski, zwany socjalistycznym, mający odmianę teoretyczną (ateizm teoretyczny) i praktyczną (ateizm praktyczny).
Szczególną odmianę humanizmu stanowi humanizm personalistyczny, mający także wiele odmian, takich jak personalistyczno-społeczny (E. Mounier, M. Blondel, G. Madinier), fenomenologiczno-aksjologiczny (M. Scheler, R. Ingarden), egzystencjalistyczno-dialogiczny (K. Jaspers, G. Marcel), ewolucyjno-kosmiczny (P. Teilhard de Chardin), tomistyczny klasyczny (J. Maritain - humanizm integralny, K. Wojtyła - humanizm personalistyczny o orientacji tomistyczno-fenomenologicznym, M. A. Krąpiec - personalizm tomistyczny).
Wszystkie odmiany humanizmu wysuwają roszczenia do monopolu na prawdę o człowieku. Roszczenia niektórych odmian są jednak bezpodstawne. Jeżeli owe humanizmy poddamy gruntownej analizie i skonfrontujemy z danymi pierwotnego, integralnego doświadczenia będącymi w przedziwnej zgodzie z danymi Objawienia, okaże się, że jedynie humanizm personalistyczny w wydaniu tomistycznym, najobiektywniej i najbardziej integralnie, opisuje i wyjaśnia człowieka ukazując go jako byt osobowy, jako ducha wcielonego, spełniającego się w życiu w kontekście prawdy, dobra i piękna, jako istotę rozumną i wolną, zdolną do poznawania i miłowania.

ks. prof. Andrzej MARYNIARCZYK SDB
Katolicki Uniwersytet Lubelski
Rozumienie bytu a rozumienie człowieka

Na przestrzeni wieków pojawiły się różne obrazy człowieka. Wśród nich jako najbardziej nośne możemy wskazać na przykład obraz człowieka jako agregatu pracząstek, jako ducha-duszy, jako zwierzęcia rozumnego, jako res cogitans, jako osoby, jako ewolutu świata przyrody itp. U podstaw tych obrazów legły określone koncepcje bytu. I tak u podstaw rozumienia człowieka jako agregatu pracząstek leży fizykalna koncepcja bytu, u podstaw rozumienia człowieka jako ducha-duszy - idealistyczna koncepcja bytu-idei, u podstaw rozumienia człowieka jako zwierzęcia rozumnego leży naturalistyczna (przyrodnicza koncepcja bytu-zwierzęcia), u podstaw rozumienia człowieka jako res cogitans leży dualistyczna koncepcja bytu, u podstaw zaś rozumienia człowieka jako osoby leży egzystencjalna koncepcja bytu-podmiotu (substancja). To ścisłe powiązanie rozumienia człowieka z koncepcją bytu potwierdza cała historia filozofii. W zależności więc od rozumienia bytu uzyskujemy proporcjonalne rozumienie człowieka. Z tej racji mały błąd na początku okazuje się wielkim i brzemiennym w konsekwencje na końcu - jak przypominał Tomasz za Arystotelesem - a co szczególne uwidacznia się w rozumieniu człowieka. U podstaw więc błędu antropologicznego leży błąd ontologiczny, czyli błędna koncepcja bytu.

prof. Berthold WALD
Uniwersytet Padeborn
"Błąd antropologiczny" i jego skutki we współczesnej filozofii

Od początku refleksji antropologicznej trzy koncepcje człowieka pozostają ze sobą w konflikcie. Po pierwsze, w ramach eliminatywnego monistycznego rozumienia przyrody człowiek widziany jest jako część przyrody, a przyroda jako proces, który ma być wyjaśniony za pomocą odwołania się jedynie do przemian materii. Taki holistyczny pogląd na człowieka pojawił się dziś w obrębie filozoficznego materializmu. Po drugie, w opozycji do czystego materializmu eliminatywnego pozostaje dualistyczna koncepcja człowieka. Wywodzi się ona od Platona i jest bliższa temu, jak człowiek rozumie sam siebie jako podmiot refleksji i działania. To ujęcie zostało odnowione w kartezjańskim dualizmie substancji. Po trzecie, jest arystotelesowska koncepcja hylemorfizmu, która podkreśla jedność człowieka i nie popada w dualizm.
W moim wystąpieniu będę bronił tezy, iż błąd antropologiczny jest nie do uniknięcia w obrębie tak monistycznej jak i dualistycznej koncepcji osoby ludzkiej. Odwołam się przy tym do analiz dwóch współczesnych wersji dualizmu. W etycznej debacie na temat aborcji, eutanazji i dzieciobójstwa wprowadzono odróżnienie pomiędzy "byciem człowiekiem" i "byciem osobą". Odróżnienie to opiera się na dualizmie własności sformułowanym przez Johna Locke'a. W debacie politycznej na temat podstaw społeczeństwa demokratycznego współczesny liberalizm stwierdza pierwszeństwo czysto racjonalnego "ja" w opozycji do "ja" empirycznego, którym jesteśmy. To z kolei przypomina kantowskie rozróżnienie na "ja" transcendentalne i empiryczne.
Choć obie formy dualizmu są niekompatibilne - liberalizm Johna Rawlsa, zapominając o konstytutywnej roli dobrze urządzonego społeczeństwa dla jednostki, krytykuje utylitaryzm Petera Singera za zignorowanie praw człowieka - to zarówno liberalizm jak i utylitaryzm są destrukcyjne dla jednostki i społeczeństwa z powodu dualistycznego pojęcia człowieka, które za tymi koncepcjami stoi.

II
KONSEKWENCJE "BŁĘDU ANTROPOLOGICZNEGO" W KULTURZE
DYSKUSJE PANELOWE


SEKCJA I
"BŁĄD ANTROPOLOGICZNY" W NAUCE
prowadzi dr Paweł KAWALEC (KUL)


prof. Piotr JAROSZYŃSKI
Katolicki Uniwersytet Lubelski
Przyczyny zmiany celu poznania naukowego i jego skutki w nauce

W tradycji klasycznej nauka pojmowana była przede wszystkim jako theoria, czyli rozumiejące oglądanie rzeczywistości. Celem nauki było poznanie prawdy dla niej samej - scire propter ipsum scire. W czasach nowożytnych następuje zdecydowane przeorientowanie poznania naukowego na scire propter uti - nauka ma cele przede wszystkim utylitarne (F. Bacon). Zmiana celu pociąga za sobą zmianę przedmiotu formalnego (aspektu badania) oraz metody, a nawet przedmiotu materialnego w odniesieniu do metafizyki, która w całości staje się bezużyteczna. Zmiana celu wpływa również na koncepcję człowieka, który staje się przede wszystkim homo faber i gubi duchowy wymiar swojego życia, realizowany poprzez theoria. Utylitarna koncepcja nauki przyczynia się do deformacji i spłycenia obrazu człowieka.

prof. Honorata JAKUSZKO
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej
Źródła absolutyzacji podmiotu w poznaniu filozoficznym i jego skutki

Absolutyzacja podmiotu w poznaniu filozoficznym ma związek z rozwojem nauki nowożytnej i jej zastosowań technicznych. Upowszechniany w naukach przyrodniczych sposób myślenia o świecie jako zespole przedmiotów poddających się ludzkiemu zarządzaniu, modelowaniu oraz manipulacji zaczyna przenikać także do innych dziedzin kultury duchowej człowieka, powodując skutki destrukcyjne w religii, sztuce i filozofii.
Przewrót kopernikański w epistemologii I. Kanta stanowi jeden z ważniejszych punktów węzłowych w procesie przemian mentalności europejskiej, polegających na emancypacji rozumu spod władzy autorytetów, chciałoby się powiedzieć - także spod władzy autorytetu rzeczywistości samej w sobie. Słynna kantowska definicja oświecenia jako "wyjścia rodzaju ludzkiego z samozawinionej przez siebie niepełnoletniości" jest manifestem dumy rozumu oraz wiary w moc ludzkiej racjonalności. Rozum pełnoletni, który realizować ma dewizę "sapere aude" - jak pisze Kant w Krytyce czystego rozumu - "wnika w to tylko, co sam wedle swego pomysłu (Entwurf) wytwarza, a kierując się stałymi prawami winien z zasadami swych sądów iść na czele i skłonić przyrodę do dania odpowiedzi na jego pytania, nie powinien zaś dać się tylko jakby wodzić na pasku".
Dwuznaczność tej formuły nie została zauważona przez samego twórcę przewrotu kopernikańskiego. Wypowiedź ta może oznaczać triumf rozumu nad konstruowanym przez siebie światem, może jednak oznaczać porażkę myślenia zamkniętego w sobie samym, niezdolnego już do przeniknięcia prawdziwej rzeczywistości pozapodmiotowej.
Jest rzeczą godną odnotowania, że "egzystencjalne" implikacje kantyzmu nie były dostrzegane przez filozofów akademickich, którzy prowadzili przecież spory wokół programu Kanta, lecz przez filozofujących literatów, takich jak J. G. Herder, J. G. Hamann, J. W. Goethe czy F.H. Jacobi. Szczególnie trafny - z punktu widzenia czytelnika współczesnego - okazuje się zarzut F.H. Jacobiego, który zauważył, że idealizm teoriopoznawczy poprzez zburzenie ontyczno-aksjologicznej podpory poznania ludzkiego prowadzi do niebezpieczeństwa nihilizmu. Temu zagrożeniu nie potrafi przeciwstawić się antowskie "poszerzenie rozumu w użytku praktycznym", ponieważ przedmioty tradycyjnej metafizyki: Bóg, wolność, nieśmiertelność zostały pozbawione realności i zinterpretowane jako rodzaj fikcji niezbędnych dla działania moralnego. Wraz z przemianą pojęcia prawdy (zerwaniem z klasyczną jej definicją) następuje destrukcja innych wartości - dobra i piękna, które miałyby odnajdywać wątłe oparcie w transcendentalnym aspekcie podmiotu filozofującego.

Dr Agnieszka LEKKA-KOWALIK
Katolicki Uniwersytet Lubelski
Antynauka - jej źródła i konsekwencje

Od lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku toczy się "wojna o naukę". Terminu "wojna o naukę" (science war) użył A. Ross, redaktor Social Texts, w którym opublikowano artykuł fizyka Alana Sokala o postmodernistycznej rekonceptualizacji grawitacji kwantowej (ibid. 46-47, s. 217-252). Artykuł był zamierzony jako parodia tekstów uchodzących za analizę nauki, a fakt, iż wzięto go na serio i przyjęto do czasopisma uznanego za prestiżowe zdaniem Sokala pokazał jak absurdalna jest nowa koncepcja nauki. Owa "wojna" nie jest opisywanym przez P. Snowa konfliktem "dwóch kultur": naukowo-technicznej i humanistycznej, ale jest batalią o rozumienie nauki. Konserwatyści - zwolennicy "staromodnej" koncepcji - bronią nauki jako obiektywnego i racjonalnego poznania skierowanego na odkrywanie prawdy o świecie (A. Sokal, J. Bricmont, N. Levitt, L. Wolpert, R. Dowkins, S. Weinberg, P. Gross, G. Holton). Zwolennicy "nowej" koncepcji (A. Ross, S. Aronowitz, B. Barnes, D. Bloor, S. Harding, B. Latour, D. Nelkin) - rozwijanej co najmniej od połowy lat siedemdziesiątych i przybierającej z czasem coraz radykalniejsze formy - przyznają, że nauka dostarcza wiedzy, ale redefiniują wiedzę jako społeczny konstrukt, zbiór modeli świata użytecznych dla określonej grupy (viable models). W myśl tej koncepcji nauka nie jest poznaniem, ale konstruowaniem, jedną z praktyk społecznych produkującą własne narracje równie dobre jak mity starożytnych, a racjonalność czy obiektywność są zrelatywizowane do określonego modelu; oczywiście, modele rozwijane przez jedną grupę w jednym czasie mogą być zupełnie bezużyteczne dla innej grupy w innym czasie. Tak rozumiana "nowa nauka" - odrzuciwszy prawdę, racjonalność i obiektywność poznania - okazuje się być antynauką (antiscience) i takim mianem określają ją zwolennicy "tradycyjnej" koncepcji. Jak się wydaje, źródłem antynauki jest zasadniczy błąd w rozumieniu człowieka jako podmiotu poznającego. Z jednej strony odmawia się człowiekowi możliwości prawdziwego i uzasadnionego poznania świata ze względu na przyrodnicze, kulturowe i językowe zdeterminowanie każdej jednostki; z drugiej zaś zezwala się na konstruowanie dowolnych teorii dowolnymi metodami (poszerzona zasada "anything goes" - wszystko ujdzie), traktując je wszystkie jak równie wartościowe. Na konsekwencje owego "nowego rozumienia" wiedzy i nauki nie trzeba było długo czekać: astrologia, chiropraktyka i inne tego typu "dyscypliny" rozwijane są jako "nauka alternatywna"; wyniki przede wszystkim dyscyplin humanistycznych, ale także biologii czy medycyny podlegają feministycznej reinterpretacji; edukacja uważana jest nie za przekazywanie wiedzy, ale za prezentację alternatywnych modeli i przygotowywanie młodego adepta do samodzielnego wyboru jednego z nich jako "własnego" itp. Choć "nowa koncepcja" zrezygnowała z przypisywania nauce osiągnięć poznawczych, to nie zrezygnowała z autorytetu jakim się cieszy to co naukowe - być może dlatego właśnie tak zabiega, by mianem nauki określić "alternatywne narracje". Stąd wojna o naukę nie jest jedynie batalią pomiędzy postmodernistycznymi filozofami a naukowcami o to, czy elektron istnieje naprawdę, czy też jest społecznym konstruktem; chodzi o to, kto na przyszłość "zdefiniuje" rzeczywistość, prawdę, racjonalność czy obiektywność. Ktokolwiek wygra wojnę o naukę zdobędzie niespotykany dotąd wpływ na to, jak zorganizowane zostanie globalne społeczeństwa i jak ono będzie zarządzane (J.R. Brown). Antynauka stanowi groźbę dla naszej cywilizacji. Jeśli bowiem prawda, racjonalność i obiektywność są zrelatywizowane do modelu, a żaden model nie może rościć sobie pretensji do bycia prawdziwym lub choćby bardziej prawdopodobnym, to dyskusja jako wymiana argumentów staje się przedsięwzięciem jałowym - nie ma przecież nic do ustalenia. Pozostaje wymuszenie na rozmówcy akceptacji "mojego" modelu poprzez nacisk fizyczny czy psychiczny. Antynauka zastępuje więc siłę racji - racją siły; a wtedy jesteśmy już na drodze do barbarzyństwa.

Sekcja II
"BŁĄD ANTROPOLOGICZNY" W ETYCE
prowadzi dr Marek CZACHOROWSKI (KUL)


prof. dr hab. Tadeusz BIESAGA SDB
Papieska Akademia Teologiczna, Kraków
Problem "błędu antropologicznego" i jego skutki w bioetyce

W referacie przywołuje się najpierw kilka kwestii ważnych dla rozstrzygnięć normatywnych w bioetyce. Są to: a) koncepcja osoby i jej godności, b) kwestia relacji osoby do własnego ciała, c) kwestia prymatu osoby względem społeczeństwa, państwa i jego instytucji, d) kwestia normy moralności (godność - personalizm, czy jakość życia - utylitaryzm).
Okazuje się, że odejście od klasycznej, metafizycznej koncepcji osoby, na rzecz nowożytnych i współczesnych koncepcji deskryptywnych, prowadzi coraz wyraźniej, na terenie takiej antropologii, do wykluczania z grona osób tych, którzy nie spełniają postawionych kryteriów, a na terenie etyki, do pozbawiania ich praw należnych osobie jako takiej, w tym również prawa do życia. Pokartezjańskie dziedzictwo traktowania ciała jako mechanizmu nie zostało przezwyciężone. Rozwija się ono w praktyce na bazie embriologii i genetyki oraz biotechnologii, która coraz głębiej ingeruje w naturę ludzką i coraz mocniej zawłaszcza ciało ludzkie. Błędne rozstrzygnięcie kwestii jednostka - społeczeństwo, na rzecz wyższości społeczeństwa nad osobą, choćby w filozofii T. Hobbesa, G. Hegla, K. Marksa, ujawnia się dziś na terenie bioetyki kontraktalistycznej, w której coraz wyraźniej społeczność, państwo, w imię korzyści większości, oraz utopii globalistycznie pojętego dobra ludzkości, zmierza do eliminacji chorego człowieka, głównie w początkach i końcu jego życia (selekcja eugeniczna, aborcja, eutanazja). Z powyższym stanowiskiem współgra lansowanie na terenie etyki w miejsce zasady godności, czy świętości życia, zasady jakości życia (quality of live), znanej i stosowanej już w czasie ostatniej wojny w sformułowaniu: (lebensunwertes Leben), życie nie warte życia.
Skutki powyższych błędów widać m.in. w uprzedmiotowieniu embrionu ludzkiego przez klonowanie i niszczenie go dla zdobycia komórek macierzystych, przez selekcje eugeniczną i włączanie do tego procederu badań prenatalnych, przez łączenie aborcji z transplantacją tkanki embrionalnej, przez zawłaszczenie przez państwo zwłok ludzkich, poprzez tendencje urynkowienia medycyny i handlu organami, poprzez propagowanie eutanazji jako rozwiązania problemu niskiej jakości życia.

prof. Wojciech CHUDY
Katolicki Uniwersytet Lubelski
Kłamstwo społeczne i jego skutki

Kłamstwo społeczne zakłada wprowadzenie w błąd jakiejś zbiorowości w aspekcie przekazywanej treści, bądź w aspekcie stosowania ukrytych metod oddziaływania. Czasy współczesne obfitują w tego typu kłamstwo: realizuje się ono w wielu wymiarach kultury i życia społecznego, a jego źródłami są najczęściej czynniki polityczne, ideologiczne i biznesowe; dokonuje się ono w głównej mierze za pośrednictwem mass mediów.
Celem niniejszego wystąpienia jest m.in. rekonstrukcja założeń filozoficznych, stojących u podstaw zjawiska kłamstwa społecznego. Założenia te dotyczą samych metod działania oraz koncepcji człowieka, na którego działania te mają wywrzeć wpływ. Badając ontologię metod kłamania społecznego, okazuje się, że u ich podstaw najczęściej stoi postawa pragmatyzmu, utylitaryzmu lub "liberalizmu instrumentalnego". Antropologię kłamstwa społecznego z kolei stanowi koncepcja, traktująca człowieka bądź jako element masy ludzkiej bądź jako jednostkę niedojrzałą (infantylną); wizje te nawiązują najczęściej do filozofii Machiavellego, marksizmu oraz współczesnych teorii psychosocjologicznych.
Naturalnym niejako podłożem podatności społeczeństwa na kłamstwo jest immanentny w stosunkach międzyludzkich element gry (teorię gry społecznej przedstawił w pracy Człowiek w teatrze życia codziennego E. Goffman, przeł. H. i P. Śpiewak, PIW, Warszawa 1981.), polegający na kreowaniu przez ludzi różnych ról i sposobów zachowań w zależności od kontekstu społecznego i partnerów dialogu. Gra społeczna ociera się częstokroć o kłamstwo (konwenans, hipokryzję, obłudę, konformizm itp.) i stanowi podatną planszę dla używania jej w celach manipulacyjnych. Zwłaszcza współcześnie, w epoce rozbudowanych środków przekazu, duże obszary społeczne podlegają takiej grze; można to wyrazić hasłem: "ludzie są grani" przez różne siły i źródła uruchamiania gier społecznych, między innymi telewizję, partie polityczne i reklamę.
Kłamstwo społeczne, negując naturalną tendencję wspólnoty ludzkiej do prawdy, ma destruktywne społecznie skutki. Do głównych deformacji wywoływanych przez nie należą: atomizacja wspólnoty, anomia moralna, przeistaczanie się demokracji w ustrój czysto proceduralny oraz kierowanie się w życiu społecznym zasadą "plus vis quam ratio".

dr Paweł SKRZYDLEWSKI
Katolicki Uniwersytet Lubelski
Problem "błędu antropologicznego" w teoriach społecznych

Życie społeczne człowieka (polityka) dla skutecznego realizowania w nim dobra wspólnego (dobra człowieka) wymaga integralnej teorii życia społecznego, teorii prawdziwej, dobrze oddającej prawdę o człowieku. Śledząc dominujące teorie życia społecznego możemy zauważyć, że generalnie "skażone" są bądź fałszywą wizją człowieka jako indywiduum-jednostki doskonałej, uposażonej we wszelkie uprawnienia i zdolnej do samorealizacji, bądź fałszywą koncepcją człowieka jako emanatu procesów społecznych, państwowych i kulturowych. Pierwsze teorie mają charakter indywidualistyczny, drugie kolektywistyczny. Zarówno kolektywizm jak i indywidualizm stając się podstawą życia społecznego (polityki) skutkują zawsze tym samym - upadkiem ludzkiej kultury, zwyrodnieniem człowieka. Rodzi się zatem pytanie: jak uniknąć na gruncie życia publicznego zgubnych skutków kolektywizmu i indywidualizmu? Można go uniknąć, jeśli w teoriach społecznych będzie obecne personalistyczne rozumienie człowieka, wolne od błędów indywidualizmu i kolektywizmu.
Okazuje się, że klasyczna kultura reprezentowana przez cywilizację łacińską w praktyce działań publicznych posługuje się właśnie personalistyczną koncepcją człowieka, której specyfiką jest właśnie dostrzeżenie prawdy o osobowym charakterze bytowania i działania człowieka. Na gruncie życia publicznego teorie społeczne cywilizacji łacińskiej strzegą podmiotowości człowieka w życiu publicznym, dostrzegając rację działań publicznych w dobru osoby ludzkiej. Ich specyfiką jest to, że nie zabierają one człowiekowi jego decyzji, jednocześnie dbając o to by decyzje człowieka były rozumne i w granicach dobra oraz by sam człowiek był odpowiedzialny za swe działania podjęte na mocy wolnych decyzji. Tak pojęta personalistyczna teoria społeczna stroni od indywidualizmu i kolektywizmu. Jej podstawę stanowi ludzkie doświadczenie bycia człowiekiem, ukazywane i opracowane w poznaniu filozoficznym.

mgr Katarzyna STĘPIEŃ
Katolicki Uniwersytet Lubelski
"Błąd antropologiczny" a prawo

Współcześnie zauważa się zarówno w teorii, jak i w praktyce kryzys w dziedzinie prawa. Przejawia się to m.in. redukcjonizmem w rozumieniu prawa: prawem jest jedynie prawo stanowione; instrumentalizmem w traktowaniu prawa: ekonomizacja, socjalizacja, polityzacja prawa; amoralizmem prawa tj. dopuszczaniem prawa o dowolnej treści jako wynik realizacji postulatu oddzielania prawa od moralności. Wpływa to na coraz większą deprecjację regulacji prawnych i ich nieskuteczność, co z kolei wywołuje jurydyzację relacji społecznych objętych całkowicie przez przepisy prawa stanowionego. Źródeł kryzysu prawa poszukuje się głównie w nowożytnych i współczesnych koncepcjach człowieka (zmiana rozumienia natury; człowiek bytem z natury doskonałym, aspołecznym), koncepcjach społeczeństwa i państwa (umowa społeczna jako akt przejścia przedspołecznego i przedpolitycznego stanu natury w stan społeczny organizowany przez państwo i prawo) oraz koncepcjach prawa (absolutyzacja władzy wolitywnej i negacja rozumności w prawie; zagubienie funkcji celu jako racji uzasadniającej działanie, a tym samym prawa - reguły, miary działania; spór o prawo naturalne). Podstawową w XIX i XX wieku koncepcją prawa staje się pozytywizm prawny jako teoria genezy prawa, tworzenia i stosowania prawa oraz refleksji nad prawem, uznający fakt formalnego stanowienia prawa za najważniejszy dla jego obowiązywania. Próbę wyjścia z kryzysu w zdominowanej przez pozytywizm dziedzinie prawa podjęto głosząc postulaty powrotu do koncepcji prawa naturalnego jako tych, które zdolne są ukazać obiektywne podstawy prawa i stanowić fundament dla prawa stanowionego oraz reformę samego pozytywizmu. Jednakże nieporozumienia w rozumieniu człowieka jako podmiotu i celu prawa, natury jako wewnętrznej zasady działania oraz definicji prawa utrudniają przezwyciężenie kryzysu, co obserwuje się np. w dziedzinie praw człowieka.

Sekcja III
"BŁĄD ANTROPOLOGICZNY" W SZTUCE
prowadzi dr Marcin PODBIELSKI (KUL)


prof. Henryk KIEREŚ
Katolicki Uniwersytet Lubelski
Konsekwencje "błędu antropologicznego" w humanistyce

W wykładzie omawia się przyczyny kryzysu współczesnej humanistyki (nauk humanistycznych), którymi są: ideologia scjentyzmu eliminująca poznanie humanistyczne ze sfery poznania naukowego oraz ideologia społeczna socjalizmu sprowadzającą humanistykę do roli służebnicy ideologii (ancilla ideologiae). Następnie formułuje się właściwą wykładnię humanistyki.

ks. prof. Jan SOCHOŃ
Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego
Ekspresja i manifestacja twórcy a piękno

Wystąpienie dotyczące powyższego zagadnienia jest i musi być ograniczone do konkretnego wycinka interpretacyjnego. Zakładając zatem, iż kwestie ekspresji czy inaczej mówiąc, wyrazu artystycznego pozostają uwikłane (choćby ich autorzy nie byli tego świadomi) w określoną koncepcję bytu i wizję antropologiczną - przedstawiam jedynie te aspekty relacji "ekspresja a piękno", które wiążą się z moralnością i kryterium uznawania "czegoś" za piękne. Ujawniam konsekwencje sytuacji, w której dochodzi do oderwania piękna od realnej rzeczywistości i zatrzymaniu się na poziomie osobistej aktywności twórczej. Piękno wówczas traci, by tak określić, swój wymiar transcendentalny i łączy się z artystyczną ekspresja wskazującą stan umysłu (P. Valery), duchowe emocje albo "ja" twórcze. Nie trudno więc zauważyć, że terenem artystycznych doświadczeń musi być wyobraźnia, postrzegana jako jedyne narzędzie zdolne nadać sztuce poziom "wzniosłej tajemnicy".
W dalszej części wystąpienia - na przykładzie europejskiego ekspresjonizmu, pojmowanego jako ruch artystyczny, rozkwitły na początku XX wieku - rozważa się skutki odejścia przedstawicieli tego nurtu od realizmu metafizycznego, a co za tym idzie zakwestionowania naturalnie zakorzenionego w człowieku piękna transcendentalnego. Uzasadnia się, że twórca winien bronić się przed angażowaniem się w rzeczywistość, której nie ma. Bo dotyka kulturę fakt nierzeczywistości sztuki właśnie, w najszerszym sensie słowa. Poza moralnością (etyką) owa nierzeczywistość wzmaga się, rozrasta i oddala od dobra-celu. Nie możemy być absolutnie wolni, w tym sensie, że prawda stanowi w sztuce jedyne i swoiste ograniczenie. Prawda o świecie, o jego doświadczeniu, o innych ludziach. A ponieważ życie ludzkie jest integrowane i harmonizowane przez moralność, która stoi w centrum przestrzeni społecznej, wobec tego artysta, chcąc nie chcąc, musi owe fundamentalne kategorie moralne brać pod uwagę. Gdy tego nie czyni, staje się artystą wyzwolonym, na wzór chociażby Baudelaire'a bądź Witkacego, choć pozostaje oczywiste, że tym, co najbardziej intryguje i dręczy artystę są i muszą być zagadnienia estetyczne, piękno, po prostu. Stawia on bowiem przed sobą dość specyficzne zadania. Niesiony bywa przez jakieś, początkowo trudne do ujęcia, ideały, twórcze marzenia. I dopiero, gdy one skonkretyzują się w realności dzieła, odczuwa autorskie spełnienie. Nie zadowala się żadną cząstkową ich realizacją. Pragnie jedynie ująć to, co odkrywa w swej (niczym nie ograniczonej) artystycznej wizji.
Powinien jednak pamiętać o konieczności integrowania porządku etycznego z estetycznym, ciekawić się dobrem, które, choć wymyka się definicyjnym ujęciom, jest mocne, ontycznie trwałe. Wówczas jego artystyczna aktywność nie będzie przynosiła szkodliwych owoców. Wszelką zatem nadzieję warto łączyć z takim oto wysłowieniem:
Prawem losu jest, że doświadcza się wszystkiego, Że kiedy wraca dobro, jest także [wyraz], język i sztuka.

prof. dr hab. Andrzej STOFF (UMK)
Uniwersytet Mikołaja Kopernika
Pokusa "błędu antropologicznego" w literaturze

Literatura, jako sfera swoistych czynów człowieka, prowadzących do powstania faktów kulturowych, nie jest wyłączona spod oceny etycznej. Najpoważniejszym zagrożeniem dla wartości dzieł i możliwości spełniania przez nie właściwych im funkcji, jest przyjęcie przez twórców niepełnej koncepcji człowieka, czyli popełnienie "błędu antropologicznego". Najważniejsze przyczyny takiego stanu rzeczy są następujące:
1. Autoteliczne pojmowanie literatury, to znaczy nie poszukiwanie innych racji jej istnienia niż ona sama i rozpatrywanie jej w kategoriach wyłącznie estetycznych.
2. Każde ujęcie przedmiotu stającego się tematem utworu w kategoriach węższych niż jemu właściwe (np. pozbawienie bohatera powieści życia duchowego).
3. Każde opowiedzenie się w prezentowanej wizji świata za wartościami niższymi przeciwko wartościom wyższym (np. zjawisko karnawalizacji).
4. Podzielenie stanowiska określanego w teologii jako "mistyka grzechu", czyli niewłaściwe zinterpretowanie relacji między grzechem i łaską, a ponadto sprowadzenie egzystencjalnego dramatu człowieka do kategorii literackiej atrakcyjności.
W analizie czynników pozytywnych, pozwalających przeciwstawić się wskazanym tendencjom i uniknąć błędu antropologicznego, nie można poprzestać na prostym wskazaniu zaprzeczeń owych negatywnych stanów rzeczy. Uniknięcie błędu nie jest samo w sobie gwarancją wartości (artystycznej, ale także intelektualnej) utworu, choć jest zawsze silną jej przesłanką, podobnie jak mała wartość artystyczna i myślowa utworu, najczęściej bywa jedynie oznaką mizernego talentu bądź literackiego nieudania, a nie wystąpienia analizowanego tu zjawiska.
W ten sposób analiza pojęcia błędu antropologicznego w odniesieniu do literatury skłania do przemyślenia najważniejszych spraw jej dotyczących, w tym jej sensu dla człowieka. Wniosek praktyczny jest więc taki, że pojęcie to powinno stać się pełnoprawnym przedmiotem refleksji literaturoznawczej, ponieważ pozwala odzyskać dla niej obszary myśli poniechane wskutek przemian w kulturze, bez uprawiania których jednak ani sama literatura, ani refleksja nad nią nie mogą być w pełni sobą.

Sekcja IV
"BŁĄD ANTROPOLOGICZNY" W RELIGII
prowadzi mgr Arkadiusz GUDANIEC (KUL)


prof. Zofia ZDYBICKA
Katolicki Uniwersytet Lubelski
Rozumienie człowieka a wyjaśnienie faktu religii

Religia jest faktem ludzkim, jest świadomą i wolną relacją człowieka do Transcendensu (Boga). Rozumienie religii suponuje koncepcję człowieka oraz koncepcję Boga, przy czym człowiek jest poznawczo dany bezpośrednio, stąd jego rola w wyjaśnianiu faktu religii jest łatwiejsza do określenia i oceny. Przełom XIX i XX wieku obfitował w błędne koncepcje Boga (deizm, panteizm, ateizm, antyteizm) i błędne koncepcje religii (twór człowieka, alienacja). Błędy powyższe suponowały fałszywe koncepcje człowieka. Najbardziej znaczące były koncepcje psychoanalityczne, upatrujące źródeł religii w nieświadomości indywidualnej (Freud) czy nieświadomości zbiorowej (Jung) oraz w potrzebach psychicznych (Fromm). Wszyscy przedstawiciele psychoanalizy redukowali fakt religii do rzeczywistości psychicznej. Drugi typ koncepcji człowieka mający wpływ na negatywne rozumienie religii - to przypisywanie człowiekowi cech boskich, statusu boskiego (Feuerbach, Marks, Nietzsche, Sartre), co prowadziło zdecydowanie do negacji Boga i eliminacji religii z życia ludzkiego i ludzkiej kultury.
Pozytywne rozumienie religii w myśli współczesnej związane jest z nurtem fenomenologicznym. Rozumienie człowieka w fenomenologii obciążone jest jednak kantowskim aprioryzmem. Świadomość ludzka jest a priori religijna, człowiek posiada a priori sacrum, sensus nominosus itp., wobec tego akty religijne należą do wyposażenia świadomości i skierowane są na ideę boskości i świętości. Natomiast problem realnego istnienia Boga poza ludzką świadomością przy pomocy metody fenomenologicznej jest nierozwiązalny. Świadomie stosuje się epoche. Z tego powodu chociaż fenomenologia religii w jej różnych ujęciach (Scheler, Eliade, Otto, van der Leuuw) rozjaśniła fakt religii, nie była w stanie jej w pełni wyjaśnić.
Tylko koncepcja człowieka jako osoby czyli bytu świadomego i wolnego, istniejącego w sposób przygodny, a równocześnie mającego wymiar transcendentny wyjaśnia fakt religii, osoba jest bowiem podmiotem działań ludzkich (poznanie, miłość, wolność) o wymiarze nieskończonym - otwartym na prawdę, dobro i piękno w pełnym wymiarze. Jest także bytem dynamicznym rozwijającym się zwłaszcza poprzez akty decyzji realizujące dobro (synteza prawdy i dobra). Człowiek jest więc otwarty na Boga (capax Dei) i może z Nim nawiązać świadomy i wolny kontakt, co stanowi istotę religii. Dopełnieniem niezmiernie ważnym tego wyjaśnienia religii jest uzasadniony fakt istnienia Boga nie tylko w świadomości ludzkiej, lecz także poza nią. Relacja religijna jako świadomy i wolny wybór Boga przez człowiek i życie według boskiego wzoru oraz dążenie do zjednoczenia z Nim, nie tylko usensawnia życie ludzkie lecz także jest ostatecznym spełnieniem człowieka.

Ks. dr hab. Piotr MOSKAL
Katolicki Uniwersytet Lubelski
Realistyczna antropologia jako narzędzie rozumienia charakteru relacji religijnej

Realistyczna filozoficzna antropologia jest koniecznym, chociaż niewystarczającym narzędziem rozumienia charakteru religijnej relacji. Ponieważ religia jest dziedziną porządku nadprzyrodzonego, potrzebna jest antropologia, mówiąc językiem Maritaina, "integralna": nie tylko filozoficzna, ale i teologiczna. Podkreślając doniosłość filozoficznej i teologicznej antropologii nie kwestionuję wartości szczegółowych nauk o religii, zwł. psychologii czy socjologii religii.
Dla rozumienia religii ważne jest zwrócenie uwagi m. in. na następujące sprawy:
1.Człowiek jest bytem osobowym - podmiotem, który w religii nie zatraca swojej podmiotowości i bytowej odrębności.
2.Ciało jest współczynnikiem bytu ludzkiego i uczestniczy w osobowym odniesieniu człowieka do Boga.
3.Wyróżnienie duszy i różnych władz duszy pozwala pokazać, że działania religijne są w pełni ludzkie, angażujące całego człowieka, ale że są ludzkimi przez to, co w człowieku rozumne.
4.Wyróżnienie władz duszy pozwala "zlokalizować" w człowieku nadprzyrodzoną obecność Boga.
5.Uwzględnienie filozoficznych i teologicznych przesłanek pozwala dać pełną odpowiedź na pytanie o genezę religii.
6.Uwzględnienie filozoficznych i teologicznych przesłanek pozwala zidentyfikować to, co mistyczne w człowieku.
7.Filozoficzna i teologiczna antropologia pozwala rozumieć sens ascezy (umartwienia) i dynamizm wewnętrznej walki w człowieku.

Mgr Magdalena LASIK
Katolicki Uniwersytet Lubelski
Antropologiczne implikacje w mistyce.

Droga zjednoczenia z Bogiem: uwolnienie duszy czy ciała?
W pismach wielkich mistyków Kościoła, np. św. Teresy od Jezusa czy św. Jana od Krzyża, można dostrzec dwojaki, z pozoru przeciwny sobie, sposób mówienia o ciele ludzkim. Z jednej strony traktowali ten wymiar bytu ludzkiego jako "cugle duszy", z których bezwzględnie należy się wyzwolić, z drugiej zaś strony - w słowach bądź czynach - wyrażali przekonanie o potrzebie łagodnego odnoszenia się do własnego ciała, spełniania jego podstawowych wymogów, posługiwania się nim dla dobra człowieka zmierzającego do Boga.
Jeśli zatrzymalibyśmy się przy pierwszym sposobie rozumienia, rozwój duchowy człowieka można by opisać jako proces o charakterze manichejskim: dusza (element ontycznie dobry) wyzwala się z ciała (element ontycznie zły). W drugim przypadku inaczej - na wewnętrzny rozwój można spojrzeć jako na drogę, w której zarówno ludzka dusza jak i ciało dążą, zgodnie z uwarunkowaniami wynikającymi z odmiennej struktury ontycznej, do osiągnięcia Boga. Problem polega jednak na tym, że jeden sposób rozumienia wydaje się wykluczać drugi, zaś Mistycy posługiwali się obydwoma, nie wydając się zauważać w tym większej sprzeczności. Interpretacja o nachyleniu antropologicznym ich stanowiska musi uporać się z sygnalizowaną dwuznacznością.
Wydaje się, że zdecydowanie negatywne uwagi Mistyków o materialnych wymiarach ludzkiego bytu, prawidłowego znaczenia nabierają dopiero w perspektywie teologicznej, gdzie określenia "ciało" nie przypisuje się pewnemu elementowi bytu, lecz temu co w człowieku zepsute przez grzech. Natomiast bazowym dla mistyki rozumieniem człowieka na drodze zjednoczenia z Bogiem wydaje się być prawda o jego złożeniu z duszy i ciała na wzór substancjalnej jedności, gdzie dusza stanowi formę a ciało materię bytu. W tym układzie zarówno przed duszą jak i ciałem (po prostu przed człowiekiem) stoi zadanie pokonania ograniczeń uniemożliwiających zjednoczenie. Okazuje się, że podobnie jak w płaszczyźnie naturalnej dusza jest organizatorką ciała, tak i na poziomie nadprzyrodzonym (a w takim dokonuje się zjednoczenie z Bogiem) jej zadaniem jest uformowanie ciała tak, by mogło ono uczestniczyć w Boskiej szczęśliwości.

III
PRÓBY UNIKNIĘCIA "BŁĘDU ANTROPOLOGICZNEGO"


prof. Piotr JAROSZYŃSKI
Katolicki Uniwersytet Lubelski

Kultura chrześcijańska szansą uniknięcia błędów antropologicznych
Błędy antropologiczne dotyczą obrazów człowieka, jakie pojawiają się w różnych dziedzinach kultury i w różnych cywilizacjach. Mogą mieć miejsce w nauce (w systemach filozoficznych i w naukach szczegółowych). Mogą być obecne w ekonomii i polityce, w sztuce i technice, a także w religii i w mitologii. Nośnikiem błędów antropologicznych mogą być też cywilizacje, które nie uwzględniają personalistycznego wymiaru bycia człowiekiem. Chrześcijaństwo stanowiąc zarazem religię, jak i pewien typ kultury, stanowi unikalną odpowiedź w dziejach ludzkości na zdeformowany lub zawężony obraz człowieka, aktualną po dziś dzień.



« powrót

Copyright © 2016 ptta.pl :: Wykonanie: Tomasz Żmuda