• Powszechna Encyklopedia Filozofii
  • Lubelska Szkoła Filozoficzna
  • Katedra Metafizyki KUL
  • Encyklopedia Filozofii Polskiej
  • Strona O. Krąpca

Na skróty:


Mieczysław A. Krąpiec

Dobro wspólne racją społeczeństwa

Nasze ludzkie życie i dojrzewanie do pełni człowieczeństwa dokonuje się w społecznościach takich jak rodzina, naród, państwo, Kościół. Społeczności te składają się z konkretnych ludzi, którzy mogą się w nich rozwinąć, ale też mogą się zatracić, zwłaszcza wtedy, gdy wskutek mylnej ideologii, brudnych interesów, politycznych rozgrywek i nienawiści ku pewnym ludziom fałszywie rozumie się samego człowieka i społeczeństwo. Wciela się w życie te fałszywe koncepcje poprzez złe prawo, złe decyzje władzy. Wówczas to jawi się dla człowieka niebezpieczeństwo ze strony zafałszowanych i zakłamanych instytucji społecznych. Można zafałszować i rozumienie człowieka, i rozumienie rodziny, i rozumienie narodu czy państwa, a nawet Kościoła. W takim stanie rodzi się kryzys cywilizacyjno-kulturowy. Niestety, w takim wielkim kryzysie my dzisiaj musimy żyć, gdyż nie skończyła się jeszcze choroba komunistyczna, a już zostaliśmy zarażeni nowym fałszem ideologicznym, jakim jest neoliberalizm, który pogłębia nieszczęścia przyniesione przez komunizm.

Nasze społeczeństwo jest chore na skutek zafałszowanej wizji człowieka, co powoduje karykaturalną organizację społeczną, w której człowiek musi żyć. Karykaturalna organizacja wyraża się w karykaturalnym, niespójnym, nawet złym, antyludzkim prawie i decyzjach władz społecznych realizujących takie prawo. W sumie człowiek - miast żyć spokojnie, rozwijać się poprzez swą pracę intelektualną, moralną, twórczą do pełni człowieczeństwa - popada w najrozmaitsze stresy wskutek poczucia zagrożenia. Współcześnie społeczeństwo nie daje człowiekowi poczucia bezpieczeństwa. Nie wystarczą tu rady lekarzy i psychologów, tak jak nie wystarczą rady dla kierowcy, by jechał ostrożnie, jeśli motor jest zepsuty i pojazd po wypadku nie został naprawiony. Właśnie nasz pojazd społeczny nie został naprawiony, a kierowcy społecznego życia - wskutek mylnych pojęć o człowieku i społeczeństwie - nie są zdolni pokierować nas ku prawdzie i dobru. Zresztą o tym, jak nasz wehikuł społecznego życia jest chory i generuje zagrożenia, donosi nam nieustannie prasa i środki masowego przekazu bombardując nas wiadomościami o zabójstwach, malwersacjach, kradzieżach, i różnorodnych antyludzkich zwyrodnieniach. Co można w tej sytuacji zrobić? Opuścić ręce? Zgodzić się na podróżowanie w takim społecznym wehikule? Żadną miarą! Trzeba najpierw sięgnąć do korzeni bycia człowiekiem, do jego poznania, dojrzeć fałsz i kłamstwo wobec człowieka i wobec społeczeństwa, jako tego wehikułu, w którym odbywamy naszą życiową podróż ku wieczności. Sprawa jest prosta.

Wszelkie formy życia społecznego, a więc rodzina, gmina, naród, państwo, Kościół są dla człowieka. To człowiek w swym życiu osobowym, w życiu prawdy, czyli racjonalnego poznania, w życiu moralności, czyli realizowania dobra, w życiu twórczym, czyli różnorodnym realizowaniu piękna - ten człowiek jest suwerenem, a nie państwo. To dla człowieka jest społeczeństwo, a nie człowiek dla społeczeństwa. Społeczeństwo jest tą konieczną formą, jakby protezą, konieczną dla życia i osobowego rozwoju człowieka. Społeczeństwo, a więc rodzina, i nade wszystko państwo jest suwerenem w dziedzinie koniecznych środków dla rozwoju życia osobowego człowieka. Już pierwszy sobór Kościoła jeszcze na początku chrześcijaństwa ogłosił wyznanie wiary: że to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia Bóg zstąpił z nieba, przyjął ciało z Maryi Panny za sprawą Ducha Świętego i stał się człowiekiem. Jeśli to dla człowieka Bóg staje się człowiekiem, to tym bardziej dla dobra człowieka musi być zorganizowane społeczeństwo.

Zapomina się dzisiaj, że istotnym czynnikiem tworzącym społeczność: rodzinę, państwo jest cel, jaki stanowi wspólne dobro. To dla zrealizowania wspólnego dobra człowiek żyje w rodzinie, narodzie, państwie, Kościele. Jedynym wspólnym dla nas wszystkich dobrem i to dobrem nieantagonistycznym jest dobro ludzkiej osoby polegające na jej rozwoju poznawczym, moralnym, twórczym. Tym lepsze i bezpieczniejsze jest państwo, im bardziej dba o tak rozumiane dobro osobowe. Tylko owo dobro może być miarą i oceną dla działania państwa, rodziny i gminy. Może to wyglądać na teorię, popatrzmy jednak na nasze prawo, które nam gotują parlamentarzyści - zobaczymy od razu, jak można sformułować przepisy prawne antyludzko, antynarodowo i antypaństwowo, bo gdzie nie ma dobra, prawdy, ładu prawniczego, tam nie może być poczucia bezpieczeństwa. Bez dobra ludzkiej osoby postrzeganego jako celu działań społecznych nie można uzdrowić społeczeństwa. Dziś każdy może mieć wpływ na akceptację czy odrzucenie prawa, które nie służy wspólnemu dobru. Zatem przypatrzmy się prawu, które nam zalecają.



« powrót

Copyright © 2016 ptta.pl :: Wykonanie: Tomasz Żmuda