• Powszechna Encyklopedia Filozofii
  • Lubelska Szkoła Filozoficzna
  • Katedra Metafizyki KUL
  • Encyklopedia Filozofii Polskiej
  • Strona O. Krąpca

Na skróty:


Formularz kontaktowy

Twój adres email:

Treść:



Wywiady

I Polacy swą filozofię mają


Rozmowa z ks. prof. Andrzejem Maryniarczykiem SDB, redaktorem naczelnym najnowszej dwutomowej Encyklopedii filozofii polskiej, redaktorem naczelnym dziesięciotomowej Powszechnej Encyklopedii Filozofii, kierownikiem Katedry Metafizyki KUL, autorem licznych książek i artykułów z metafizyki i filozofii realistycznej.

Księże Profesorze, skąd wziął się pomysł opracowania i wydania Encyklopedii filozofii polskiej?

Kilka faktów zadecydowało o podjęciu inicjatywy przygotowania i wydania pierwszej w dziejach naszej historii Encyklopedii filozofii polskiej. Bezpośrednim impulsem było uświadomienie sobie olbrzymiego wkładu filozofów polskich w dziedzictwo kultury świata, podczas przygotowywania indeksów i list haseł do ostatniego 10. tomu Powszechnej encyklopedii filozofii. Wśród różnorodnych list haseł zamieściliśmy także listę haseł z filozofii polskiej. Lista ta okazała się bardzo bogata.
Postanowiliśmy zatem, na bazie już opracowanego materiału, podjąć prace nad przygotowaniem specjalnej edycji encyklopedii, która ukaże pełny obraz polskiej filozofii na przestrzeni dziejów naszej historii. Encyklopedia ma być więc świadectwem bogatego dorobku filozofii polskiej i jego zapisem, a także ma ukazać wkład Polaków w światową filozofię. W ten sposób chcemy obalić powstałe na przestrzeni wieków mity, że Polacy nie mają własnych, znaczących tradycji filozoficznych, a wszystko co posiadają jest tylko recepcją cudzych myśli. Encyklopedia w sposób przekonywujący pokazuje, że "Polacy nie gęsi" nie tylko w dziedzinie języka i literatury, ale również i w zakresie filozofii.
Inicjatywą tą chcieliśmy też nawiązać do podjętej w latach 70. XX w. idei dokumentowania udziału Polaków w kulturze światowej, która znalazła swoją pierwszą realizację w pracy opublikowanej w 1976 r. w Towarzystwie Naukowym KUL pod redakcją o. prof. Mieczysława A. Krąpca, a noszącej tytuł: Wkład Polaków w kulturę świata.
Drugim impulsem była świadomość sytuacji kulturowej, w której znalazła się Polska po tzw. transformacji ustrojowej. Rugowanie filozofii z kształcenia uniwersyteckiego ze względu na "kult" techniki i kształcenia techniczno-pragmatycznego stanowi realne zagrożenie dla kształcenia humanistycznego, bez którego nie ma prawdziwego wykształcenia uniwersyteckiego. Chcieliśmy zatem przez przygotowanie tej encyklopedii ukazać piękne i wielkie dziedzictwo wykształcenia humanistycznego, które charakterystyczne było w naszej tradycji także jako podstawa dla kształcenia przyrodniczego i techniczno-matematycznego. Stąd wśród sylwetek polskich filozofów znajdują się wybitne postacie wielkich myślicieli i humanistów z dziedzin nauk przyrodniczych, medycznych, matematycznych czy technicznych.
Wreszcie trzeciemu impulsem była świadomość dewastacji polskiej filozofii, jaka została dokonana, przez narzucony środkami administracyjnymi w czasach komunizmu polskim ośrodkom i instytucjom naukowym, zideologizowany marksizm. Fakt ten na długie lata załamał i zakłócił rozwój filozofii polskiej. Nic więc dziwnego, że dziś ten negatywny stosunek do filozofii, jako narzucanej ideologii, a nie jako drogi odkrywania prawdy o świecie i człowieku, pokutuje i pewnie jeszcze długo będzie pokutował w świadomości Polaków, a zwłaszcza wśród przedstawicieli nauk technicznych, matematycznych i przyrodniczych.
To wszystko zadecydowało, że mimo zmęczenia ogromem prac, jakie wykonaliśmy przy dziesięciotomowej Powszechnej encyklopedii filozofii, podjęliśmy to nowe wyzwanie.

Wydanie Encyklopedii filozofii polskiej, zaraz po ukończeniu tak wielkiego projektu, jak dziesięciotomowa Powszechna Encyklopedia Filozofii to wielkie zadanie, jak na tak stosunkowo małe towarzystwo naukowe. Czy zadania tego nie powinny się raczej podjąć takie organizacje jak Polska Akademia Nauk, Polskie Towarzystwo Filozoficzne, czy poszczególne uniwersytety?

Oczywiście instytucje takie jak Instytut Filozofii i Socjologii PAN, Polskie Towarzystwo Filozoficzne, czy Komitet Badań Naukowych i inne tego typu instytucje winny inicjować takie prace, a jeśli już tego nie robią, to przynajmniej wspierać je i pomagać. Trzeba jednak pamiętać, że choć minęło już trochę czasu od zmian ustrojowych w Polsce, to nie zawsze zmiany te widoczne są w instytucjach, które zostały powołane do istnienia w Polsce komunistycznej. Jeśli chodzi o PAN i IFiS PAN - to jak pamiętamy - został on powołany z inicjatywy B. Bieruta nie tyle w celu inspirowania badań co ich kontrolowania. I choć instytucje te podejmują próby reform, to jednak - jak widać - działają one ciągle jeszcze z tym balastem, żeby nie powiedzieć "garbem" przeszłości, która szczególnie "ciąży" na instytucjach filozoficznych. One przecież były poddane najgłębszej ideologizacji i administracyjnej kontroli przez władze komunistyczne. Namacalnym tego świadectwem jest fakt, że Polskie Zjazdy Filozoficzne, zorganizowane po transformacji ustrojowej, nie miały odwagi i wewnętrznej siły, aby rozliczyć i ocenić ten niechlubny okres ideologii marksistowskiej i walki administracyjnej z profesorami, jak i ośrodkami, które nie poddawały się temu. Jeśli tego nie zrobili sami filozofowie, którzy jakby z powołania mają stać na straży pełnej prawdy o świecie, człowieku i ludzkim działaniu, to co dziwić się innym.
Ponadto, jak mogliśmy przekonać się podczas prac prowadzonych przy Powszechnej encyklopedii filozofii, żadna z tych instytucji nie wyraziła do dnia dzisiejszego zainteresowania podjętymi pracami. To samo dotyczy także instytucji, które powołane są przez państwo polskie do wspierania badań naukowych, jak choćby dawny KBN, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, czy obecnie tworzone centrum wspierania polskiej nauki, i zamiast pomagać - piętrzą tylko trudności. Wystarczy wspomnieć, że złożony w styczniu 2011 r. do MNiSzW wniosek o dofinansowanie Encyklopedii filozofii polskiej, do dnia dzisiejszego nie doczekał się jeszcze odpowiedzi z ministerstwa.
Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu, które jest oddziałem Società Internazionale Tommaso d’Aquino, choć w Polsce działa od 1997 r., to jednak udowodniło wydaniem tak monumentalnego dzieła jakim jest 10 tomowa Powszechna encyklopedia filozofii, a także wielu innych np. dwujęzycznych tłumaczeń tekstów filozoficznych czy unikatowych serii wydawniczych, że jest organizacyjnie i merytorycznie do takich prac przygotowane, zaś wysoki poziom edycyjny ukazuje fachowość zespołu i to nie tylko w skali Polski, ale i w skali międzynarodowej.

Mamy słowniki filozofii polskiej i opracowania dotyczące poszczególnych okresów historycznych, na czym się zasadza oryginalność Encyklopedii Filozofii Polskiej i jakie są różnice pomiędzy tymi wydawnictwami a encyklopedią?

Rzeczywiście spotykamy słowniki filozofii polskiej, czy słowniki filozofów polskich. Część tych słowników powstała jeszcze w czasach PRL, jak np. Filozofia w Polsce. Słownik pisarzy, wydany przez IFiS PAN (1971), czy Filozofia a nauka, red. Z. Cackowski i inni, wydana przez IFiS PAN (1987) - nic dziwnego, że niosą na sobie "piętno" ideologizacji marksistowskiej. Inne z kolei, które powstały już po transformacji, jak np. Polska filozofia powojenna, t. 1-2, red. W. Mackiewicz (2001), choć bardzo wartościowy to jednak obejmuje tylko okres powojenny, czy Słownik Filozofów Polskich, pod red. B. Andrzejewski i R. Kozłowski (UAM, Poznań 2006), Wizerunki filozofów i humanistów polskich XX wieku (red. J. Szmyda, 2000), Klasycy filozofii polskiej (red J. Palacz, 1999), które pisane są już w innym duchu, ale jednak w bardzo okrojonej formie i ograniczonym wyborze autorów. Ponadto słowniki te nie uwzględniają - pewnie z założenia - problemów, przeglądów jak i szkół filozoficznych, które są charakterystyczne dla polskiej filozofii.
Cechą zatem charakterystyczną dla Encyklopedii filozofii polskiej jest ukazanie całości dorobku polskiej filozofii poczynając od XIV (a właściwie od XIII) w., aż do czasów współczesnych. Ponadto encyklopedia ta nie ogranicza się tylko do przedstawiania biogramów filozofów i myślicieli polskich, lecz także ukazuje szkoły filozoficzne, jakie uformowały się na przestrzeni dziejów, problemy, których postawienie i rozwiązanie zostało zaproponowane przez polskich filozofów i które stanowią dorobek polskiej filozofii, a także nurty filozofii, które choć korzeniami sięgają poza Polskę, to tu uzyskały swoiste opracowanie czy sformułowanie.
Tego typu encyklopedia nie pojawiła się jak dotąd. I tak jak dziesięciotomowa Powszechna encyklopedia filozofii była pierwszą w dziejach tak również i ta wpisuje się w historię polskiej filozofii jako pierwsze tego typu opracowanie.
Oczywiście ktoś może postawić pytanie: czy Encyklopedia filozofii polskiej wydawana przez Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu nie będzie niosła na sobie także znamienia ideologizacji? Myślę, że negatywna odpowiedz na to pytanie została już w sposób przekonywujący dana w wydanej przez to Towarzystwo Powszechna encyklopedia filozofii. Nie tylko ustrzegła się ona przed ideologizacją czy konfesyjnością, ale otwarła się - jak żadna inna w Polsce, ale także i w świecie encyklopedia filozoficzna - na różne cywilizacyjnie ukształtowane pozaeuropejskie nurty filozoficzne, choćby takie jak filozofia chińska, indyjska, koreańska, japońska, wietnamska, afrykańska, żydowska, islamska, Inków i Majów itd. Zatem próba etykietowania a priori byłaby wyrazem złej woli i ignorancji tego, kto takie zarzuty podnosi.

W Encyklopedii filozofii polskiej zostaną wyodrębnione oryginalne - charakterystyczne tylko dla filozofii polskiej rozwiązania. Jakie są to rozwiązania i na czym polega ich specyfika?

Jednym z zadań, jakie postawiliśmy sobie przy opracowaniu listy haseł było, by obok ukazania szerokiego spektrum nazwisk ludzi, którzy w ciągu wieku pracowali w dziedzinie filozofii i swoją pracą pisarską, a także i dydaktyczną ubogacali polską kulturę, wydobyć te wszystkie problemy i zaproponowane ich rozwiązania, które pojawiły się na terenie filozofii polskiej, zostały przez polskich filozofów sformułowane, a także szkoły, które ukształtowały się i podejmowały określone problemy badawcze. Okazało się, że prawie w każdej dziedzinie filozofii, a także nauk pomocniczych filozofii mamy własne osiągnięcia. Dotyczy to tak logiki jak i metodologii, filozofii prawa i polityki, etyki i estetyki, metafizyki i antropologii, filozofii kultury i przyrody, filozofii Boga i religii i innych.
I tak dla przykładu wystarczy wspomnieć takie nazwiska, jak w średniowieczu: Mateusz z Krakowa, Jan z Kluczborka, Stanisław ze Skarbimierza, Paweł Włodkowic, Benedyk Hesse, w czasach odrodzenia (renesansu) i reformacji: Andrzej Grzymała z Poznania, Andrzej Polak, Sebastian Petrycy, Jan Ostroróg, Andrzej Frycz Modrzewski, Mikołaj Kopernik, Piotr Skarga, Jan Heweliusz, w czasach oświecenia i romantyzmu: Jan Śniadecki, Hugo Kołłątaj, Adam Naruszewicz, Anioł Dowgird, Stanisław Konarski, Maurycy Mochnacki, J. Hoene-Wroński, Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki, Cyprian Kamil Norwid, Bronisław Trentowski, Józef Kremer, August Cieszkowski, w czasach współczesnych: Adam Marburg, Władysław Heinrich, Henryk Struve, Benedykt Borstein, Kazimierz Wajs, Idzi Radziszewski, Stanisław Brzozowski, Leon Petrażycki, Ludwig Krywicki, Feliks Koneczny, Kazimierz Twardowski, Tadeusz Czeżowski, Kazimierz Ajdukiewcz, Stanisław Leśniewski, Józef M. Bocheński, Jacek Woroniecki, Tadeusz Kotarbiński, Adam Krokiewicz, Władysław Tatarkiewicz, Roman Ingarden, Stefan Swieżawski, Marian Kurdziałek, Izydora Dąmska, Janina i Tadeusz Ossowscy, Stanisław Kamiński, Karol Wojtyła, Mieczysław A. Krąpiec i szereg innych.
Można także dla przykładu przywołać szkoły, które ukształtowały się w Polsce, choćby takie jak: Akademia Wileńska, Zamojska czy Krakowska, szkoła lwowsko-warszawska, koło krakowskie, szkoła poznańska czy lubelska szkoła filozoficzna i inne; jak również specyficzne problemy m.in. takie jak: teoria prawa narodów, zagadnienia z teorii logiki i matematyki (notacja polska, systemy logik, logika norm), z etyki (etyka niezależna, etyka personalistyczna), z metafizyki i antropologii (metafizyka realistyczna, personalizm metafizyczny, analogia transcedentalna), z historii filozofii (edycje tekstów), z filozofii państwa i prawa (teoria polityki, prawa człowieka i narodów) i szereg innych zagadnień.

Istnieje opinia, że Polacy nie celowali w filozofii na tle innych narodów, jak np. Niemców szczycących się idealizmami Kanta czy Hegla; że nie istnieje oryginalna filozofia polska. Czy w kontekście tych prac nad dwutomową Encyklopedią filozofii polskiej i doświadczeń zebranych podczas prac nad dziesięciotomową Powszechną Encyklopedią Filozofii da się podtrzymać taką opinię?

Tak właśnie formowały się, i pewnie ciągle formują, mity o naszej kulturze, nauce, polityce, a także filozofii. Tymczasem okazuje się, że mieliśmy wybitnych ludzi nauki, sztuki, literatury, polityki, także i filozofii. Powyżej wymienione przykładowo nazwiska wszystko to poświadczają. Warto je przywoływać ku pokrzepieniu i ku nauce.
Śledząc przygotowywany materiał do Encyklopedii polskiej filozofii, a także do Powszechnej encyklopedii filozofii da się zauważyć cztery dominujące w dziejach filozofii polskiej dziedziny badań: polityczno-etyczną, historyczno-kulturową, logiczno-metodologiczną oraz metafizyczno-antropologiczną. Jeśli trzy pierwsze miały swe historyczne ugruntowanie, to znaczy przewijały się przez całe dzieje, to na szczególną uwagę zasługuje ostatnia, a mianowicie metafizyczno-antropologiczna. Utarł się bowiem pogląd, że w dziejach polskiej filozofii nie mamy tradycji metafizyczno-antropologicznej. Okazuje się, jednak, że tym, czym wyróżnia się współczesna polska filozofia, jest silny nurt metafizyczno-antropologiczny. Został on zapoczątkowany i ugruntowany wraz z powstaniem w latach 50. XX w. lubelskiej szkoły filozoficznej. To w ramach filozofii polskiej doszło do sformułowania współczesnej koncepcji metafizyki realistycznej, co jest ewenementem w literaturze nie tylko polskiej ale i światowej. Ponadto spotykamy się z wypracowaniem uniwersalnej teorii człowieka jako osoby, która może stanowić podstawę dla wszystkich nauk o człowieku i ludzkim działaniu (etyki, pedagogiki, filozofii kultury, prawa, religii, polityki itp.).

Współczesna filozofia polska wraz z całą humanistyką podlegała w czasach PRL ideologizacji marksistowskiej. Encyklopedia filozofii polskiej obejmuje również i ten niesławny okres upadku polskiej humanistyki i kultury humanistycznej. Jakie są skutki wieloletniej ideologizacji polskiej filozofii?

Rzeczywiście, encyklopedia obejmuje swym zasięgiem także i ten niechlubny dla polskiej nauki okres filozofii marksistowskiej, która legła u podstaw - jak to określił Jan Paweł II - "ideologii zła komunizmu". Encyklopedia ukazuje ten czas polskiej filozofii na dwa sposoby: przedstawiając biogramy filozofów-marksistów, którzy w tym czasie żyli i działali, a także tych, którzy jeszcze żyją. Uważne studium ich życiorysów, opublikowane tytuły prac, piastowane funkcje i zasiadanie w określonych instytucjach ukazują ich rzeczywisty zasięg wpływów i odpowiedzialności. Okres ten domaga się odrębnego studium i opracowania. Warto w związku z tym przytoczyć refleksję Jan Pawła II z pracy Pamięć i tożsamość, w której zwraca uwagę, że ideologie zła nazizmu i komunizmu "są głęboko zakorzenione w dziejach europejskiej myśli filozoficznej"1. "W tym miejscu - pisze Jan Paweł II - trzeba nieco czasu poświęcić tradycjom filozofii polskiej, a szczególnie temu, co stało się w niej po dojściu do władzy partii komunistycznej. Z uniwersytetów usuwano wszelkie formy myślenia filozoficznego, które nie odpowiadały modelowi marksistowskiemu. Dokonywano tego w sposób prosty i radykalny: usuwano ludzi, którzy reprezentowali ten sposób uprawiania filozofii. Bardzo znamienne, że wśród tych, których pozbawiono katedr, znajdowali się przede wszystkim reprezentanci filozofii realistycznej, włącznie z przedstawicielami realistycznej fenomenologii, jak prof. Roman Ingarden, oraz szkoły lwowsko-warszawskiej, jak prof. Izydora Dąmbska. Trudniej było z reprezentantami tomizmu, ponieważ znajdowali się na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i na wydziałach teologicznych w Warszawie i w Krakowie oraz w seminariach duchownych. I ich jednak w inny sposób dotknęła boleśnie ręka ustroju. Marksistowskie władze z nieufnością odnosiły się też do cenionych myślicieli, którzy zachowali krytycyzm wobec materializmu dialektycznego. Spośród nich pamiętam zwłaszcza Tadeusza Kotarbińskiego, Marię Ossowską i Tadeusza Czeżowskiego. Z uniwersyteckiego programu zajęć nie można było oczywiście usunąć logiki czy metodologii nauk. Można było natomiast na różne sposoby utrudniać i ograniczać wpływ «nieprawomyślnych» profesorów na formację studentów.
Otóż te wydarzenia, które miały miejsce w Polsce po dojściu do władzy marksistów, przyniosły skutki podobne do tych, jakie wyniknęły w związku z procesami, które już wcześniej wystąpiły w Europie Zachodniej w okresie pooświeceniowym".
Pewnym ewenementem współczesnej filozofii polskiej jest to, że jakby z jej pola widzenia nagle zniknęli marksiści i także sam marksizm. Nikt (lub prawie nikt!) nie deklaruje się obecnie marksistą, znikły katedry i zakłady marksizmu na uniwersytetach. Narzuca się pytanie: gdzie podziali się ci profesorowie, którzy dawniej uprawiali marksizm. Oczywiście dalej pracują na uczelniach. Pojawia się więc pytanie: jak tę sytuację postrzegać? Czy mamy do czynienia ze "schizofrenią filozoficzną" czy z wyrafinowaną "koniunkturą" sytuacyjną. Wielu bowiem eks-marksistów przeszło na postmodernizm, jeszcze inni tylko pozmieniali nazwy zakładów i katedr, i dalej w nich nauczają, pozostając w gremiach decyzyjnych instytucji filozoficznych przy PAN czy CK.
Nic więc dziwnego, że dalej jest trudno przebić się z projektami badawczym, znaleźć odpowiednie dofinansowanie. Często finansuje się prace, które budzą wątpliwości co do tego, czy służą one w ogóle polskiej kulturze humanistycznej, czy podnoszą kulturę filozoficzną, czy promują rodzimą myśl filozoficzną. A przecież filozofia stanowi podstawę kultury humanistycznej, co więcej - podstawę wszelkiego wykształcenia uniwersyteckiego. "Czego możemy się więc nauczyć z tych lat zdominowanych przez «ideologie zła» i walkę z nim?" - pyta Jan Paweł II. "Myślę - odpowiadał - że musimy się nauczyć przede wszystkim sięgania do korzeni. Tylko wtedy zło wyrządzone przez faszyzm czy komunizm może nas w jakimś sensie ubogacać, może nas prowadzić do dobra [...]. Z tego punku widzenia my w Polsce możemy mieć osiągnięcia. Stanie się tak jednakże pod warunkiem, że nie zatrzymamy się na powierzchni, nie ulegniemy propagandzie tego oświecenia, któremu w jakiejś mierze opierali się już Polacy w XVIII wieku, aby dzięki temu w wieku XIX zdobyć się na taki wysiłek, który potem, po I i II wojnie światowej, doprowadził do odzyskania niepodległości. Hart ducha społeczeństwa ujawnił się później w walce z komunizmem, któremu Polska opierała się aż do zwycięstwa w roku 1989. Chodzi o to, ażebyśmy tego zwycięstwa teraz nie zmarnowali".
By temu zadaniu sprostać potrzebna jest pamięć o polskim logosie i etosie, a to właśnie może nam pomóc odkryć powstająca Encyklopedia filozofii polskiej, która przywołuje ku pamięci i ku nauce te wielkie dzieje i zmagania polskiego ducha.

Współcześnie w dobie zmniejszonych nakładów państwa na naukę i edukację i finansowania badań w dziedzinie nauk szczegółowych, jakie są perspektywy rozwoju filozofii polskiej? Jakie są zadania lubelskiej szkoły filozoficznej?

Reforma studiów zaproponowana przez tzw. system boloński, zmuszająca do rezygnacji ze 5-letnich studiów magisterskich, wprowadzając 3-letnie uzawodowiające studia licencjackie i 2-letnie magisterskie, okazała się "zabójcza" dla studiów filozoficznych (i nie tylko dla nich!). Mało kto dziś pamięta, że taki system w Polsce panował w latach 50. za czasów Stalina i został z czasem zarzucony(!). W nowym systemie pozbawiono studenta możliwości gruntownego i dobrego odbycia studiów uniwersyteckich. Pierwszy stopień ma się bowiem zakończyć jakąś formą uzawodowienia, co dla studium filozofii jest absurdem. Pociągnęło to za sobą rezygnację z istoty kształcenia filozoficznego, które wyrażało się w znanej maksymie, ukazującej cel studium filozofii, a mianowicie: scire propter scire - uczyć, żeby wiedzieć. Tymczasem zalecana sylwetka absolwenta preferuje cele praktyczne (umiejętność podejmowania decyzji życiowych, posługiwania się komputerem, nawiązywania kontaktów z innymi, poszukiwania pracy itp.) i jakby u podstaw "zabija" istotę studiów filozoficznych. Ponadto rzetelne studium filozofii wymaga dłuższego czasu, w przeciągu którego student będzie mógł zapoznać się z całym dziedzictwem myśli filozoficznej, szkołami i problemami, jakie pojawiły się w dziejach myśli ludzkiej, by w oparciu o tę wiedzę podjąć własne samodzielne badania i rozstrzygnięcia. Co więcej, narzucane minima programowe i standardy prowadzą do niwelowania specyfiki ośrodków filozoficznych, a także autonomii badań, bez czego nie jest możliwy rozwój filozofii.
Z kolei tworzone algorytmy punktacji, ankiet, dotacji są budowane na obraz nauk matematyczno-przyrodniczych i już u podstaw ograniczą dostęp humanistyki do środków finansowych, a także nie stwarzają możliwości prowadzenia badań własnych, lecz preferują prace translatorskie i odtwórcze.
Jakie zatem zadania stoją przed lubelską szkołą filozoficzną, a także przed Polskim Towarzystwem Tomasza z Akwinu? Przed wszystkim - tak jak w czasach komunizmu - należy dalej stanąć na straży mądrościowej i prawdziwościowej filozofii. Chodzi o to, by nie pozwolić wydziedziczyć filozofii z filozofii. Po drugie, poprzez wartościowe publikacje dostarczać tym wszystkim, którzy autentycznie poszukują prawdy - a to jest wpisane w naturę człowieka - literatury, która im w tym pomoże. Po trzecie, nie można ulec pesymizmowi, że nic się już nie da zrobić, gdyż są to konsekwencje kulturowo dziejowe. To jest znak "ukąszenia" heglowskiego, któremu nieświadomie spora grupa filozofów wciąż ulega, widząc w tym, co się staje "konieczność dziejową". Po czwarte, nie należy zapominać, że każdy człowiek z natury jest filozofem. A zatem zawsze będzie zapotrzebowanie na filozofię. Po piąte, nie wolno zapominać, że filozofia to sztuka rozumiejącego czytania zdarzeń i faktów, a więc tego co wokół nas się dzieje, po to, aby samemu "nie wyprzedać myślenia za bezcen" - jak to kiedyś ostrzegał M. Heidegger.

Serdecznie dziękuję.

Katarzyna Stępień



« powrót

Copyright © 2016 ptta.pl :: Wykonanie: Tomasz Żmuda